Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Archive for the ‘ zajebioza ’ Category

Zakochałam się w Seafort Saga od samego początku. Cudowny świat, bezlitosny, brutalny i piękny. Główny bohater, który jest niekompetentnym idiotą i *wszyscy to wiedzą*. To nie jeden z tych przypadków, kiedy bohater jest ciulem, a cały świat przedstawiony i autor wmawiają ci, że jest inaczej. O nie. Nicky jest beznadziejny i autor to wie. Co więcej: Nicky też to wie. I w całej tej serii (no dobrze: pierwszych 4 tomach tej serii) pełno jest rzeczy cudownych i strasznych, ale zakończenie… zakończenie miażdży:

But yet …
In the silence of the night I sit at the side of my bed, robe thrown over my bare shoulders, and I wonder …
How is it that I know that You are a God of mercy, a God of love, yet, nonetheless, I know equally well You must not forgive me?
You see, if You could forgive the frightful evil I’ve done, then, Lord God, I’m sorry, I could not believe in You. For the sake of the children, if naught else, You must mete justice, and I, of all men, have earned punishment.
But after I return to bed, and lie sleepless through the waning night, sometimes a still, small voice wonders, Oh, Lord God, surely You knew what You were doing, when You fitted my cog into the complex interwoven gears of Your creation?
You made me what I was, and You provided the circumstances by which I threw myself from Grace. It was You who made it appear that my world and its people could not be saved unless I led those bright trusting children to their doom.
And then, I ask:
Lord God?
Lord, why hast Thou forsaken me?

David Feintuch „Fisherman’s Hope”

naukowy obiektywyzm

Organizatorzy Komitetu Ortograficznego zwrócili się do kuratora poznańskiego, Ignacego Seina, o opracowanie zasad interpunkcji, ten jednak oświadczył, że na wykonanie tego zadania musiałby mieć dwa lata. I wtedy właśnie prof. Nitsch otrzymał z Książnicy-Atlasu we Lwowie do oceny maszynopis ukończonej przeze mnie książki pt. „Zasady interpunkcji”. Prof. Nitsch do Książnicy-Atlasu przysłał bardzo pochlebną ocenę mojej, w pewnym stopniu rewelacyjnej książki, a prof. Rozwadowski (jako przewodniczący Komitetu Ortograficznego) zawiadomił mnie telegraficznie o powołaniu mnie na członka rozpoczynającego właśnie pracę Komitetu. W ten sposób, zupełnie niespodziewanie, zostałem najmłodszym (bo trzydziestodwuletnim) członkiem Komitetu Ortograficznego. Okoliczności zaś powstania mojej książki były takie, że […] mój profesor, Henryk Gaertner skierował mnie jako swego (jak mawiał) ambasadora do wydawnictwa Książnica-Atlas. Pracując tam jako redaktor, odczuwałem brak odpowiedniego poradnika interpunkcyjnego; postanowiłem więc taki opracować. Gdy gotowy maszynopis z zainteresowaniem i życzliwością przeczytał […] mój profesor, oświadczył „Panie Stanisławie, pan się tą książką zasłuży”. No i tak się stało.

Stanisław Jodłowski, Losy ortografii polskiej, Warszawa, PWN 1979, s. 75.

Jakim trzeba się wykazać obiektywizmem naukowym, żeby stwierdzić, ze jest się zajebistym!

A do tego… ostatnio na zajęciach brednie o Bachtinie. I otóż, nie uwierzycie! Bachtin wpadł na coś, co postmoderniści uważają za genialne do dziś, a co ja odkryłam gdzieś w połowie liceum i wcale nie uważałam za specjalnie odkrywcze… =.=’ Oni mnie dobijają na każdym kroku.