Jest sporo takich książek bo tak się jakoś składa, że czytam mniej popularne tytuły i potem nie bardzo jest z kim o nich rozmawiać… ale chyba nie o takie egoistyczne pobudki chodzi? A więc…

Nie wydaje mi się, żeby istniały książki uniwersalne. Każdy lubi co innego i potrzebuje czego innego. Nie mam parcia na to, żeby ludzi do czegokolwiek przymuszać, nawet do rzeczy słusznych.

Ale wybrałam dwa typy:

Niesamowite samobójstwo zbiorowe” Arto Paasilinny (opisane wcześniej w ramach tego wyzwania), bo to cholernie pozytywna książka.

i

„Zły” Leopolda Tyrmanda, bo cudze chwalicie swojego nie znacie. Popkulturowa jazda najwyższej jakości. Polska i to z 1955 roku.