Rok się kończy, pora na podsumowanie. Kiedy tak spojrzałam na listę przeczytanych (chwała Goodreads!) to zamarłam na chwilę z niedowierzania. Nie nawet dlatego, że jakoś specjalnie dużo – 52 książki uważam za przyzwoite minimum – ale dlatego, że mam trudności z uwierzeniem, że to czy tamto było zaledwie na początku tego roku. Czytelniczo było dobrze, ze wskazaniem na bardzo dobrze. Miejscami po prostu genialnie.

Początek w ogóle był tak dobry, że zaczynałam poważnie zastanawiać się nad podbiciem wyzwania do 100 książek, potem jednak kombinacja koszmarnie złej książki i nawału pracy sprawiła, że moja przewaga stopniała aż wpadłam na metę tuż przed limitem czasu. Czuję jednak, że po długich latach czytelniczej posuchy te 52 książki przeczytane na czas to też duże osiągnięcie. Ukończyłam moje małe Tour de France.

 

Najlepsza książka roku 2016

Są lata, w których wybór książki najlepszej nastręcza problemów (ale co to są za cudowne problemy!) – w tym, nie mam najmniejszych wątpliwości. Przeczytałam dużo dobrych książek, ale jedną naprawdę, naprawdę piękną. „Deathless” Catherynne M. Valente pozamiatał konkurencję, a nawet samą autorkę, bo inne jej powieści w porównaniu wydały mi się zwyczajnie trochę meh.

 

Najgorsza książka roku 2016

Na pięćdziesiąt dwie książki przeczytane w tym roku naprawdę słabe były tylko trzy. Nie czytałam w tym roku wyłącznie wybitnej literatury – mam na liście i Chucka Tingle i Andre Norton – jest też parę książek, które mi się zwyczajnie nie podobały, ale albo nie mogę im specjalnie niczego zarzucić, albo mimo słabości („Nethereal” Briana Neimeiera) i tak mi się podobały z tego czy innego powodu, chociażby dostarczając prostej rozrywki (Tingle…!). Po eliminacji tego, co mi się nie podobało oraz tego co mi się podobało mimo obiektywnych słabości, lista staje się bardzo wąska i sądzę, że nagrodzę obie pozycje, gdyż znajdują się w różnych kategoriach:

„Iron Chamber of Memory” Johna C. Wrighta zawiodło mnie na wielu poziomach i w dodatku nastroiło bardzo pesymistycznie na przyszłość. W efekcie skandalicznego zachowania wydawcy Wright musiał zrezygnować ze współpracy (trudno współpracować z ludźmi, którzy otwarcie nazywają cię nazistą) i obecnie wydaje w Castilla House, a jego redaktorem jest niesławny Vox Dei. Nie wiem jak Vox Dei pisze, ale wiem już, że jest tragicznym redaktorem. Być może „Iron Chamber…” jest tylko wpadką przy pracy i inne książki Wrighta będą lepsze. Tę niestety po prostu przykro było czytać :( Więcej w recenzji na goodreads.

Druga bardzo słaba książka to „Polska odwraca oczy” Justyny Kopińskiej. To zbiór reportaży, które, niestety… cóż, nie wznoszą się ponad poziom Gazety Wyborczej. Tanie poszukiwanie sensacji i kłamstwa szyte grubymi nićmi, żenujące próby grania na emocjach i szokowania, i ta rosnąca z każdą stroną pewność, że ktoś tu poważnie kłamie. Najbardziej odrzuciła mnie chyba właśnie ta taniość zastosowanych chwytów. Literacko jest to lepsze od książki Wrighta, ale zostawia po sobie o wiele gorszy niesmak.

 

Odkrycie roku

W lutym krzyczałabym, że Valente, ale już w kwietniu (kiedy przeczytałam „Palimpsest”), wiedziałam, że nie. Że odkryciem roku zostanie autor, którego pierwszą książkę przeczytałam, bo wydał się sympatycznym gościem i niejako z grzeczności. I na bogów, jak się cieszę, że dałam się na to złapać (Sullivan wcale nie ukrywa, że promuje się poprzez bycie miłym gościem w social media). Michael J. Sullivan, chłop, który pisze gatunek, który mnie mierzi, czyli klasyczne fantasy. Są rzeczy, w których się nie zgadzamy, w tym sprawy tak podstawowe, jak podejście do worldbuildingu, ale… cóż, to jeden z tych ludzi z którymi miło się nawet nie zgadzać. I którego książki, mimo braków w elementach, które cenię w literaturze fantastycznej najbardziej, są po prostu cudowne. Postacie są wspaniałe do dziesiątego planu, a autor… cóż, autor doskonale zdaje sobie sprawę z czytelniczych przedsądów i wykorzystuje je, żeby robić z czytelnika kretyna. I paranoika. Moje obawy, że Sullivan okaże się autorem jednej serii rozwiało „Age of Myth”, pierwszy tom nowego cyklu. Ważne jest również to, jak wielki postęp pod względem literackim Sullivan poczynił od czasu „The Crown Conspiracy”. Zdecydowanie autor, którego każdy krok śledzę.

 

W drodze na stos:

Podejrzewam, że gdybym miała papierową wersję „The Folding Knife”, spotkałby ją marny koniec. Minus ebooków jest taki, że po prostu jest mi źle z tym, że zapłaciłam za tę książę te 2 dolary, czy ile tam kosztowała. Zamiast powieści dostałam streszczenie powieści, które męczyłam od sierpnia do listopada. Moja przewaga topniała w oczach a ja nie byłam w stanie zmusić się do czytania. Prokrastynowałam czytanie tego szajsu jak zawodowiec. Dokończyłam ją wyłącznie dlatego, że zmarnowałam na nią sporo czasu i chciałam, żeby chociaż znalazła się w statsach wyzwania, które prawie przez nią zawaliłam. Pewnie był to błąd. Ugh. Mam gdzieś recenzję tego dzieła, ale nawet na nią nie chce mi się patrzeć. Cały ten cudowny rozpęd, który zapewnił mi dobry początek roku, ze szczególnym uwzględnieniem Valente i Sullivana, poszedł się zwyczajnie jebać =.=

 

Zdecydowanie na plus:

„Count to Eschaton” Johna C. Wrighta. Miejscami (w drugim tomie) nie było lekko (straszliwie nie lubię książek ze zdystansowaną narracją), ale Blackie. Blackie wynagradza mi wszystko <3 Pod koniec roku ukazał się kolejny tom i nie mogę się doczekać aż go pochłonę.

 

Meh, czyli książki, które mnie zupełnie nie poruszyły:

„Front burzowy”. Pewnie jakbym miała piętnaście lat, to by mi się podobało. Tak to… No zwyczajnie mnie nie poruszyło.

„Palimpsest” i „Opowieści Sieroty” tom 1 – to są pewnie dobre książki. Tylko ja chciałam „Nieśmiertelnego”.

„Duma i uprzedzenie” – no po prostu… no meh. Książka, której jedynym podsumowaniem może być wzruszenie ramionami.

„Uwikłanie” – czytało się błyskawicznie i nie wynudziło mnie jak typowy kryminał, ale z drugiej strony pałam taką niechęcią do głównego bohatera, że nie jestem pewna, czy wrzucać tę książkę do tego worka, czy może do pudła z tymi, które mnie wkurzyły.

 

Ciekawostki:

Pod wpływem audycji w radio (KLCW <3) zanabyłam i pochłonęłam błyskawicznie „Beduinki na Instagramie” Aleksandry Chrobak. Książka lekka i ciekawa, zdecydowanie do polecenia każdemu, kto chciałby dowiedzieć się czegokolwiek na temat Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Przeczytałam też „Księcia Szaranka” czyli Małego Księcia przetłumaczonego na gwarę poznańską. Cudeńko <3 I pamiętajcie: TYGRYSY NIE ŚRUTUJĄ ZIELSKA.

 

Powtórki:

Chciałam nie czytać w tym roku książek, które już czytałam, ale pod koniec, w środku kryzysu czytelniczego nie dałam rady. „Wojna Trappa” jak zawsze poprawiła mi humor, a przypomnienie sobie „Pierwszego Prawa Magii” też było dobrym pomysłem. Zastanawiam się nad czytaniem reszty serii.

 

Inne:

Przeczytałam kolejną trylogię „Przybysza” – i czułam bardzo zmęczenie materiału. Opowieść wrzuciła wyższy bieg i przestała być nieustannym offtopem dopiero w trzecim tomie. Materiału w tym było naprawdę na jedną książkę. Miło było wrócić do znanych bohaterów, ale bardziej przypominało to wizytę u dawno niewidzianych krewnych, w czasie której nie wydarzyło się nic specjalnego niż dzikie harce z wcześniejszych trylogii.

„The Traitor Baru Cormorant” mogłoby być genialną książką, gdyby autor w miejsce worldbuildingu nie wstawił ideologii, tworząc kompletnie nie trzymający się kupy świat – co jeszcze doprawił nieprzekonującą motywacją głównej bohaterki i kretyńskim zakończeniem.

Przeczytałam dwie kolejne książki z Seafort Saga. Mniodzio. Nie wyróżniam ich w żadnej kategorii, bo zwyczajnie nie oczekiwałam niczego innego. Została mi jedna – „Children of Hope”. Będzie na kolejny urlop :)

Ostatnia książka przeczytana w roku 2016 to „The Liberation” Iana Tregillisa – mocne zakończenie tak „Wojen Alchemicznych” jak i tegorocznej listy przeczytanych.

 

Przeczytałam też trochę niebeletrystyki, więcej chyba niż w latach ubiegłych – całe 10 pozycji. Bardzo polecam „No Stone Unturned” o Necrosearch International, „Beksińskich”, „Martwe ciała” (historia poznańskiego mordercy-nekrofila), Springera i Chrobak – a fanom „Serialu” „Adnan’s Story” Rabii Chaudry.

 

Niedokończone:

„Stąd do wieczności” zostawiłam po pierwszym tomie. Nie wiem czy wrócę, nie chodzi o to, że mi się ta książka nie podoba, po prostu… no jakoś mnie do niej nie ciągnie.

Poza tym mam sporo książek ponapoczynanych i to nie tylko w tym roku ale nawet w latach wcześniejszych i trochę się z tym szamoczę.

Porzuciłam też po dwóch tomach „Ucznia skrytobójcy” Robin Hobb, wyłącznie z powodu zmęczenia głównym bohaterem. Są pewne granice użalania się nad sobą. Czy wrócę do lektury… naprawdę nie wiem.

 

Miałam też dodatkowe postanowienie – że nie będę kupowała książek. Wyszło, khem… jak wyszło. Na pewno kupiłam mniej, ale nie bez znaczenia była radykalna obniżka zarobków. Skończyłam uzupełniać mojego mądrego excella w lipcu, ale ogółem nie sądzę, żebym kupiła więcej niż 20 książek. To zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku i naprawdę się z tego cieszę. Szczególnie, że sporą część z tych zakupów przeczytałam.

 

Wyzwania na rok 2017:

– czytanie cegieł. Tegoroczne wyzwanie ilościowe odstraszyło mnie nieco od zabierania się za książki, co do których mam pewność że zajmą mi więcej czasu, dlatego w nowym roku mam zamiar zdefiniować je sobie jakoś inaczej. Może 12, może 24 książki: jeszcze dumam. Chcę za to bardziej skupić się na regularnym czytaniu i jakimś minimum przeczytanych dziennie stron. Wiem, że nie jest to miarodajne, ale nie ustalam przecież żadnych sztywnych ram.

– czytanie książek już posiadanych: nieustająco, aż do wyczerpania zapasów albo przynajmniej zredukowania ich do rozsądnych rozmiarów. Jest to praca na kilka lat co najmniej, ale nie mam zamiaru się tym zniechęcać

– kupować mniej książek. W tym roku było już lepiej niż w zeszłym, mam zamiar jeszcze bardziej to zredukować.

 

Co będę czytała? Konkretów znam niewiele. Na pewno „100/XX„, na pewno Thorwalda, na pewno „Vindication of Man”. Dzieła wszystkie Lovecrafta. Chciałabym też odgruzować półkę z Irvingiem. I porządnie zabrać się za czytanie po rosyjsku.

 

 

Pełna lista:

C.J. Cherryh, Protector (Foreigner, #14)
Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny
Andre Norton, Sargasso of Space (The Solar Queen Series, 1)
Andre Norton, Plague Ship (Solar Queen, #2)
Andre Norton, Postmarked the Stars (Solar Queen, #4)
Andre Norton, Voodoo Planet
C.J. Cherryh, Peacemaker (Foreigner, #15)
Paweł Jasienica, Polska Jagiellonów
Catherynne M. Valente, Deathless
Michael J. Sullivan, The Crown Conspiracy (The Riyria Revelations, part #1)
Michael J. Sullivan, Theft of Swords (The Riyria Revelations, #1-2)
Michael J. Sullivan, Nyphron Rising (The Riyria Revelations, #3)
Michael J. Sullivan, Rise of Empire (Riyria Revelations, #3-4)
Michael J. Sullivan, Wintertide (The Riyria Revelations, part #5)
Michael J. Sullivan, Heir of Novron (The Riyria Revelations, #5-6)
Michael J. Sullivan, The Crown Tower (The Riyria Chronicles #1)
Michael J. Sullivan, The Jester (The Riyria Chronicles #2.5)
Michael J. Sullivan, The Rose and the Thorn (The Riyria Chronicles, #2)
Michael J. Sullivan, The Death of Dulgath (The Riyria Chronicles #3)
Michael J. Sullivan, Professional Integrity (The Riyria Chronicles, #2.6)
John C. Wright, Count to a Trillion
Chuck Tingle, Space Raptor Butt Invasion
Jim Butcher, Front burzowy (Akta Dresdena, #1)
John C. Wright, The Hermetic Millennia (Count to the Eschaton Sequence, #2)
John C. Wright, The Judge of Ages (Count to the Eschaton Sequence, #3)
John C. Wright, The Architect of Aeons
Catherynne M. Valente, Palimpsest
Robert A. Heinlein, The Moon is a Harsh Mistress
Robin Hobb, Uczeń skrytobójcy (Skrytobójca, #1)
Robin Hobb, Royal Assassin (Farseer Trilogy, #2)
John C. Wright, Iron Chamber of Memory
Brian Niemeier, Nethereal (Soul Cycle #1)
Michael J. Sullivan, Age of Myth (The Legends of the First Empire, #1)
Seth Dickinson, The Traitor Baru Cormorant
David Feintuch, Voices of Hope
Jane Austen, Duma i uprzedzenie
David Feintuch, Patriarch’s Hope (The Seafort Saga, 6)
Zygmunt Miłoszewski, Uwikłanie (Teodor Szacki, #1)
Steve Jackson, No Stone Unturned: The True Story of the World’s Premier Forensic Investigators
Waldemar Ciszak, Martwe ciała
Justyna Kopińska, Polska odwraca oczy
Maciej Zaremba Bielawski, Higieniści: Z dziejów eugeniki
Catherynne M. Valente, In the Night Garden (The Orphan’s Tales, #1)
Filip Springer, 13 pięter
Kate Brown, Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne
Aleksandra Chrobak, Beduinki na Instagramie. Moje życie w Emiratach
K.J. Parker, The Folding Knife
Rabia Chaudry, Adnan’s Story: The Search for Truth and Justice After Serial
Brian Callison, Wojna Trappa
Terry Goodkind, Wizard’s First Rule (Sword of Truth, #1)
Antoine de Saint-Exupéry, Mały ksiażę
Ian Tregillis, The Liberation (The Alchemy Wars, #3)